Select Page

Akcja ekshumacyjna

Zapraszamy do obejrzenia mapy

Miejsca pamięci podzielone na województwa

Nasze projekty

Jeśli chcecie zobaczyć co robimy, odwiedźcie naszą stronę internetową.

Ostatnie strzały II Wojny Światowej padły na Pomorzu 5 maja 1945 roku, kiedy to oddziały 2 Frontu Białoruskiego zajęły ważny port i bazę niemieckiej marynarki wojennej – Świnoujście. Od pierwszego zatem wtargnięcia Armii Czerwonej na te ziemie upłynęły ponad trzy miesiące.

Przez niemal 100 dni na tzw. dziś Pomorzu Zachodnim toczyły się zacięte walki, w których obie strony poniosły duże straty sięgające kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy każda.

Krajobraz pomorski latem 1945 roku, oprócz ogromnych zniszczeń, pełen był rozsianych dosłownie wszędzie polowych mogił i całych cmentarzy.

Już w czerwcu 1945 roku powracające z Niemiec i stacjonujące na Pomorzu Zachodnim oddziały Armii Czerwonej rozpoczęły chaotyczną akcję scalania cmentarzy i budowy mauzoleów ku czci zwycięzców. Pierwszeństwo należało się, wbrew zasadom powszechnej równości, Bohaterom Związku Radzieckiego oraz wyższym, zasłużonym oficerom. Z polowych mogił rozsianych w terenie do centrów miast (tak było np. w Stargardzie, Pyrzycach i Dąbiu) przenoszono zwłoki poległych. Prace te wykonywali niemieccy jeńcy wojenni. Akcji nie dokończono w związku z przejmowaniem ziem zachodnich przez polską administrację cywilną.

Już w 1945 roku władze zwierzchnie poleciły wszystkim szczeblom administracji terenowej inwentaryzację mogił polowych z podziałem na narodowości. Najpilniejszą potrzebą było usunięcie grobów z centrów miast, rynków, parków, pobliża studni i ujęć wody. Z zadania tego wywiązywano się bardzo różnie – od zupełnego zignorowania okólników po bardzo szczegółowe wykazy poparte szkicami i planami terenowymi.

Pierwsze prace rozpoczęto w 1945 roku, ale akcja ekshumacyjna ruszyła na dobre dopiero od 1947-1948 roku. Ekipy prowadzące prace pod egidą PCK (Polski Czerwony Krzyż) borykały się z ogromnymi brakami – od materiałów higienicznych i dezynfekcyjnych oraz odzieży, poprzez środki transportu, aż po braki desek na prowizoryczne trumny. Władze wyznaczyły miejsca cmentarzy zbiorczych, na które przewożono wykopane z prowizorycznych mogił ciała. Już wtedy pojawił się problem identyfikacji – wiele mogił nie była zupełnie opisana. Na innych czas zatarł napisy, często wykonywane kopiowym ołówkiem lub kredową farbą na desce lub kawałku blachy. Stan zwłok uniemożliwiał w ówczesnych warunkach poszukiwanie dokumentów tożsamości lub innych przedmiotów ułatwiających rozpoznanie.

Nadzór nad pracami także pozostawiał wiele do życzenia – przypadki częściowych ekshumacji (część zwłok pozostawiano w mogile, zabierając tylko np. czaszki) były na porządku dziennym. W celach sanitarnych oraz z chęci zarobku (ekipa wynagradzana była za ilość wydobytych zwłok weryfikowaną na podstawie ilości czaszek) na cmentarze radzieckie przenoszono też żołnierzy niemieckich, osoby cywilne i jeńców zmarłych w niemieckiej niewoli. Protokoły ekshumacji zawierają liczne błędy i przeinaczenia, które były powielane w kolejnych zestawieniach i raportach. W wielu przypadkach nie sporządzono żadnej dokumentacji.

Kolejny etap prac miał miejsce w latach 1953-1955. Przebiegał w sposób znacznie bardziej zorganizowany i objął mogiły leżące bardziej na uboczu. W tym też czasie kończono budowę i aranżację cmentarzy wojennych Wojska Polskiego i Armii Czerwonej w miejscach, gdzie znajdują się one po dziś dzień. Rozpoczęto też nieśmiałe próby weryfikacji nazwisk pochowanych żołnierzy i pierwsze zliczenia ich ilości.

W końcu lat pięćdziesiątych nie ma już w krajobrazie bezimiennych mogił – te niemieckie splantowano by zatrzeć po nich ślad, radzieckie i polskie znalazły się na zbiorczych cmentarzach.

Próżno by się doszukiwać jakiejkolwiek logiki czy też regionalizacji przy zakładaniu cmentarzy zbiorczych. Różne ekipy działały na podstawie zleceń w różnych powiatach, wożąc ekshumowane szczątki na „swój” cmentarz docelowy. Liczne są zatem przypadki, że żołnierze pochowani w tej samej miejscowości trafiali na dwa-trzy różne cmentarze wojenne. Jest to nagminne w rejonie Pyrzyc, skąd ciała poległych trafiały po ekshumacji do Stargardu, Gryfina, Szczecina czy też Chojny.

Ostatnie zorganizowane prace ekshumacyjne przeprowadzono w połowie lat sześćdziesiątych, wyszukując pojedyncze, zagubione w terenie groby żołnierskie.

W chwili obecnej „czynnym” cmentarzem, na który trafiają szczątki żołnierzy radzieckich odnalezione przypadkowo podczas różnych prac ziemnych, jest cmentarz w Chojnie. Od 2009 roku pochowano tam blisko 200 żołnierzy.

Wskutek prowizorki i bałaganu panującego w pierwszych latach powojennych ustalenie (nawet w przybliżeniu) liczby osób spoczywających na poszczególnych cmentarzach jest niemal niemożliwe. Również umieszczone na kamiennych lub metalowych tablicach nazwiska pochowanych są w ogromnym procencie (pobieżna weryfikacja tylko cmentarza gryfińskiego wskazuje na błędy w 50-60% przypadków) niezgodne z rzeczywistością.

Piotr Brzeziński

Od 1986 roku zajmuje się historią walk na Pomorzu w 1945 roku. Od 1996 roku związany ze Stowarzyszeniem “Pomorze”, obecnie “pomorze1945.com”.

Wraz ze stowarzyszeniem, oprócz badań historycznych i współpracy z muzeami wojskowymi zajmuje się wyjaśnianiem losów poległych i zaginionych w 1945 roku na Pomorzu żołnierzy wszystkich walczących tutaj armii. Dzięki staraniom stowarzyszenia odnaleziono i doprowadzono do przeniesienia na cmentarze wojenne kilka tysięcy żołnierzy, w większości uznawanych dotąd za zaginionych bez wieści.

Piotr Brzeziński

Dalsze działania

Poszukujemy nowych wiadomości

Nasza praca nigdy się nie kończy! Ciągle poszukujemy nowych informacji o odwiedzanych przez nas miejscach. Jeśli posiadasz wiedzę, bądź materiały związane z miejscami w których byliśmy, prosimy o kontakt!

Dofinansowanie

Projekt dofinansowano przez CPRDiP
w ramach V, VII, VIII i IX Otwartego Konkursu.

Formularz Kontaktowy

Zapraszamy do kontaktu!

Poszukujemy wszelkich wiadomości oraz faktów związanych z odwiedzanymi przez nas miejscami. 

1 + 12 =